Poldim

PL EN

Na drodze / Na drodze 3 (20) 2008 / 14. NA WŁASNE OCZY / Autostrada najlepiej wychodzi na zdjęciach

Autostrada najlepiej wychodzi na zdjęciach

O tym, że świat z Warszawy wygląda inaczej, przypominać chyba nie trzeba. Inaczej też stamtąd wygląda Polska. Dla kolejnych ministrów
„od dróg”, ważniejsze niż potrzeby tej czy innej lokalnej społeczności, są koncepcje tzw. Europejskiego Korytarza Transportowego. A jeżeli jeszcze do tego dodamy świecący w oczy urzędników neon EURO 2012, to łatwo zrozumieć, dlaczego na przykład w takiej Małopolsce wciąż mamy problemy z autostradą.

W kwietniu roku 2007 rozpoczęto budowę autostrady A4 z Krakowa do Szarowa koło Bochni. Ten 20-kilometrowy odcinek to 4 wiadukty autostradowe, 16 drogowych,
4 mosty autostradowe, 3 przejścia dla zwierząt, kładka dla pieszych oraz specjalny wiadukt kolejowy. Do Tarnowa pozostaje jeszcze 56 km, a na nich: 13 wiaduktów
i 6 mostów autostradowych, 19 wiaduktów drogowych, 2 przejścia dla zwierząt (będące zarazem wiaduktami drogowymi), 6 mostów w ciągu dróg zbiorczych oraz wiele obiektów na drogach poprzecznych i dojazdowych. Ponadto zaplanowano cztery Miejsca Obsługi Podróżnych – w Brzesku, Morzyskach, Rudce i Komorowie oraz dwa węzły autostradowe. Pierwszy - „Wierzchosławice”, na skrzyżowaniu z drogą wojewódzką nr 975 i drugi - „Krzyż”, na skrzyżowaniu z drogą krajową nr 73. Oba mają wyprowadzać ruch z autostrady do Tarnowa. Tak zaplanowano, ale…

Bo nie ma kasy
Latem ub.r., po specjalnym tarnowskim posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego dziennikarze usłyszeli, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) może nie mieć pieniędzy na wcześniej zaplanowane połączenia węzłów autostrady A4 w województwie małopolskim
z największymi na jej trasie miastami: Bochnią, Brzeskiem i Tarnowem.
Samorządów nie stać na te inwestycje. Od początku planowania tej budowy, czyli od 20 lat, nie było mowy o tym, że połączenia węzłów, to zadanie dla lokalnych władz. W efekcie autostradą będzie się jechać do granicy z Ukrainą, ale zjechać z niej będzie raczej ciężko. - Nie chcemy takiej autostrady, która będzie służyła jedynie do tego, by kibice przejechali z Niemiec na Ukrainę – mówił Roman Ciepiela, wicemarszałek województwa małopolskiego i jednocześnie przewodniczący Rady.
Dla Tarnowa brak węzła w Wierzchosławicach będzie oznaczał, iż cały
ruch z autostrady i na autostradę z kierunków Kielce i Nowy Sącz, będzie musiał być poprowadzony przez stary most na Dunajcu do dzielnicy Mościce i dalej przez centrum miasta. A zjazd z węzła w Krzyżu musiałby wykorzystywać wąskie ulice osiedli mieszkaniowych. To gwarantowany paraliż komunikacyjny.

Bo nie ma pomysłu
Kolejne miesiące niczego nie przyniosły. Politycy, a także urzędy, które w Polsce pracują w rytmie kolejnych kadencji parlamentarnych i samorządowych, przygotowywali się do wyborów. Mówiono więc dużo, ale niekonkretnie.
W październiku potwierdziła się informacja, że nie będzie łącznika autostrady
z Tarnowem na węźle wierzchosławickim. Według Zbigniewa Rapciaka, dyr. Oddziału GDDKiA w Krakowie, w wypowiedzi dla Gazety Krakowskiej: - Nie będzie budowy łącznika z Wierzchosławic do Tarnowa, bo jest za drogi. Decyzja jest ostateczna. Dla władz miasta i powiatu to katastrofa. Starosta Tarnowski, Mieczysłąw Kras, podsumowuje to jednoznacznie: - Dlaczego nie powiedziano tego kilka lat temu. Dzisiaj wnioski do programów regionalnych zostały już skompletowane i złożone. Całą sieć dróg w powiecie planowaliśmy pod kątem autostrady i zjazdów w Krzyżu i Wierzchosławicach oraz łącznika Wierzchosławic z obwodnicą miasta. W podobnym tonie wypowiedział się Wiceprezydent Tarnowa, Henryk Słomka-Narożański:
- W przypadku skomasowania ruchu z dwóch węzłów zmuszeni będziemy wprowadzić lokalne ograniczenia w tonażu, aby nie dopuścić do degradacji miasta.
Koszt łącznika jest oceniany na 200 mln zł i raczej nie ma dla niego alternatywy. Propozycja GDDKiA, aby ruch ciężarówek puścić drogą wojewódzką nr 4 od Wojnicza jest niemożliwy, choćby dlatego, że wiadukt we wsi Łętkowice jest zbyt niski dla TIR-ów. Ponadto to rozwiązanie wymagałoby zbudowania południowej obwodnicy Wojnicza dla ułatwienia komunikacji w stronę Nowego Sącza.

Bo ktoś popełnił błąd
W grudniu „spod dywanu” wyłonił się kolejny problem. W Jasieniu koło Brzeska mieszkańcy zagrozili blokadą, jeżeli nie będzie zjazdu z autostrady A4, który zabezpieczyłby ich interesy, z którymi zgłaszali się od lat do różnych władz i urzędów.
Obecnie zaprojektowany zjazd odetnie część zabudowy Jasienia od dobrych dojazdów do miasta. Brakuje tutaj bowiem lokalnych dróg, które by to gwarantowały. Do mikrofonów lokalnego radia krzyczał Wiesław Jagosz z Jasienia:
- Jesteśmy zdesperowani. Zrobimy wszystko, aby uniemożliwić budowę zjazdu
w naszej wsi, będziemy przeszkadzać i blokować, nie damy się stąd wyrzucić
. Oprócz mieszkańców Jasienia protestowali pracownicy zlokalizowanego tutaj Zakładu Biotechniki, działkowcy i pracownicy Lasów Państwowych. Jakby tego było mało, swoje „trzy grosze” dorzucili archeolodzy. Jak widomo, projekt „autostrada” w sposób znaczący ułatwił i przyspieszył badania archeologiczne. Przykładowo, na odcinku autostrady A4 Kraków – rzeka Raba (koło Bochni), zespół Karola Dzięgielewskiego
z UJ przebadał w ciągu czterech lat 4,5 ha ziemi. Zwykle, ze względu na brak środków, prace takie trwają dziesiątki lat.
Ale wróćmy do problemu. Od stycznia 2007 działa tzw. specustawa, która wprowadziła administracyjny tryb wywłaszczania właścicieli ziemi po cenach rynkowych, ale obowiązuje ona dopiero po zapadnięciu decyzji o lokalizacji trasy. Tymczasem, o czym dowiedzieliśmy się właśnie od archeologów, 17 lutego 2005 r. NSA uchylił decyzję dotyczącą trasy na odcinku od Bochni w stronę Tarnowa. Okazało się, że ktoś (?) popełnił błąd formalny, jakim było pominięcie właściciela jednaj działki (!). W efekcie procedurę trzeba było wszcząć od początku, a wykup gruntów wstrzymać. Spośród 3200 działek wykupionych zostało 57%. Archeolodzy liczą, że nowa decyzja zapadnie jesienią 2008 r.

Nowa władza czyni cuda
W styczniu dowiedzieliśmy się, że Minister Środowiska uniemożliwia wydanie decyzji
o lokalizacji A4. Urzędnicy postanowili wstrzymać się do czasu sformułowania podobnej opinii dla przebudowy linii kolejowej Kraków – Tarnów. Tyle że kolejarze jeszcze są
w fazie koncepcyjnej. To opóźnienie zagraża terminowi wydania pozwolenia na budowę. W Warszawie interweniowali wojewoda, marszałek i małopolscy parlamentarzyści. - I stał się cud – powiedział Jerzy Hertz, Wicedyrektor Wydziału Środowiska i Rolnictwa Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Jest decyzja Ministra Środowiska. Można działać dalej.
W lutym Minister Infrastruktury, Cezary Grabarczyk, stwierdził ostatecznie, że nie da pieniędzy na węzeł wierzchosławicki. Minister uzasadniał, że węzeł miał być, gdy autostrada miała kończyć się w Tarnowie, ale jeżeli biegnie dalej, to ten zjazd jest zbędny. A odpowiadając na interpelację tarnowskiego posła, Józefa Rojka, spuentował: - Zbudujcie sobie zjazd do Tarnowa za swoje pieniądze.
Ale niemal jednocześnie, z ust podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, Zbigniewa Rapciaka (do ub.r. dyr. Oddziału GDDKiA w Krakowie), padła nowa propozycja. Według niego, za cztery lata Tarnów będzie miał wschodnią obwodnicę miasta, łączącą węzeł Krzyż na odcinku autostrady A4 na północy, z węzłem Lwowska w ciągu drogi krajowej nr 4 na południu. Na konferencji w Tarnowie wspierał go Aleksander Grad, Minister Skarbu: - Ta inwestycja załatwi problemy komunikacyjne Tarnowa.
Skrzeczy tylko przy tym wszystkim informacja o płatnych autostradowych obwodnicach miast, co wynika jednoznacznie z ustawy o autostradach. I co wtedy zrobią mieszkańcy Tarnowa i okolic? Czy będą płacić, czy raczej ubijać się, jak dotąd, na ciasnych ulicach osiedlowych?

Suplement
Cezary Grabarczyk, Minister Infrastruktury, przyznał w marcu, że budowie autostrady Kraków – Tarnów grozi nawet kilkuletnie opóźnienie, bo okazało się, że przygotowania do inwestycji są prowadzone niezgodnie z unijnymi przepisami. Jeśli chcemy zdążyć na EURO, to musimy teraz znaleźć rozwiązania akceptowane we Wspólnocie Europejskiej albo szukać innych źródeł finansowania, niż fundusze unijne.

Tomasz A. Żak

Artykuł ukazał się równolegle w miesięczniku „Infrastruktura” (nr 4/2008)

Foto:

  1. Archeolodzy liczą, że nowe decyzja pozwalające im wykonać zaplanowane prace zapadną najpóźniej jesienią 2008 r.
  2. Koncepcja, aby cały ruch z autostrady i na autostradę został poprowadzony przez stary most na Dunajcu do dzielnicy Mościce i dalej przez centrum miasta, to według samorządowców gwarantowany paraliż komunikacyjny Tarnowa
  3. W lutym Zbigniew Rapciak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury przedstawił nowe propozycje. Na konferencji w Tarnowie wspierał go Aleksander Grad, Minister Skarbu

 



wstecz

Copyright © 2008 POLDIM SPÓŁKA AKCYJNA w Tarnowie, ul. Kochanowskiego 37 a, 33-100 Tarnów. Zastrzeżenia prawne
Agencja Interaktywna Gekos